Wszystkich Fanów ATB gorąco zachęcamy do opisania swojej historii przystąpienia do Fanklubu.

Skontaktuj się z nami za pomocą adresu Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. w celu uzgodnienia szczegółów publikacji Twojej historii.

 

Poniżej przedstawiamy poszczególne historie Fanów:

 

Katarzyna Nowak (Shati)

„Moja przygoda z muzyką ATB zaczęła się całkiem przypadkowo. Początek wyglądał mniej więcej tak: w 1998 roku, oglądając niemiecką stację telewizją VIVA po raz pierwszy usłyszałam utwór „9 P.M. (Till I Come)”. Jego brzmienie od razu przykuło moją uwagę, było w nim coś magicznego, dźwięki, które po dziś dzień są bliskie memu sercu. Moje zainteresowanie było tak duże, że zaczęłam namiętnie oglądać niemieckie stacje muzyczne, z nadzieją na usłyszenie jakiegokolwiek utwór należący do ATB.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, kto kryje się pod tymi trzema magicznymi literami. Dość szybko okazało się, że jest to znany mi już wcześniej, ze swojej działalności w grupie Sequential One – André Tanneberger. Bogatsza o tę wiedzę długo się nie zastanawiałam i pognałam do najbliższego sklepu muzycznego z zamiarem kupna albumu ATB. W ten sposób w moje ręce trafił album „Movin Melodies” i to jeszcze w postaci kasety magnetofonowej. Zakup kolejnych albumów był oczywiście kwestią czasu, z niecierpliwością małego dziecka czekałam na kolejne produkcje.
Gdy w roku 2000 na rynku muzycznym pojawiła się kolejna produkcja ATB „Two Worlds”, a w latach kolejnych „Dedicated” i moja najukochańsza „Addicted To Music” musiałam je mieć. Tak bardzo spodobały mi się kawałki tego producenta, że towarzyszą mi po dzień dzisiejszy i jestem przekonana, że się to nie zmieni.
Dzięki kuzynce, która podzielała moja pasję, dowiedziałam się o polskiej stronie poświęconej twórczości ATB (atb-music.pl) oraz o istnieniu forum (atb-music.pl/forum) gromadzącym jego fanów. Wówczas nie miałam jeszcze dostępu do Internetu, więc moja aktywność była znikoma. Wiedziałam jednak, że muszę swoją pasję rozwijać.
Gdy w 2006 roku dotarła do mnie informacja, że mój idol ma pojawić się w Polsce ucieszyłam się niezmiernie. Ku mojej rozpaczy nie udało mi się jednak dotrzeć na „ATB in Concert 2”, ale już dwa miesiące później nadrobiłam straty na kolejnym evencie z udziałem André Tanneberger’a – Soundtropolis w Ogrodzieńcu. To, co przeżyłam słuchając seta ATB było bajecznym przeżyciem, te emocje, muzyka – niezapomniane magiczne chwile, chyba nigdy w życiu nie czułam się tak cudownie.
Dzięki małemu podstępowi udało mi się zdobyć pierwsze zdjęcie z André i pierwszy autograf, który nawiasem mówiąc przedstawiał kółeczko z kreskami. Po tym wydarzeniu (i po podłączeniu Internetu) postanowiłam zarejestrować się na polskim forum ATB i tak poznałam wspaniałych i cudownych ludzi, którzy również pokochali te muzykę, z niektórymi połączyła mnie prawdziwa przyjaźń. Ten event był chyba najbardziej klimatyczną imprezą tego gatunku i ją wspominam najczulej.
Z osobami poznanymi dzięki muzyce André spędziłam niezapomniane chwile. Wyjazdy w różne strony Polski w „pogoni za ATB” były dla nas odskocznią od codzienności, chwilą zapomnienia, celebrowania muzyki i oczywiście wspaniałej zabawy w gronie zwariowanych osób. „Ściganie” ATB, czatowanie na lotniskach, przed hotelami, wejściem na imprezę z bannerami – są to najwspanialsze chwile w życiu każdego fana. Są to chwile, których wspomnienie zawsze sprawia, że na twarzy pojawia się uśmiech. I oby tych chwil było jak najwięcej!”.

 


 

Marcin Szczęsny (Marcos)

„Moja przygoda z muzyką ATB paradoksalnie nie zaczęła się od jego twórczości. Zaczęło się troszkę wcześniej, gdy mój brat kupił na kasecie album Roberta Milesa „Dreamland”. Słuchało się tego często, gęsto i teraz z wielkim sentymentem, wracam do tego albumu po tylu latach. Ale do rzeczy...
ATB pierwszy raz usłyszałem jeszcze jako dzieciak w TV, gdzie leciał teledysk „9 PM (Till I Come)”. Było to w 1998 lub 1999. Oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałem, że zaczyna się moja wieloletnia przygoda z twórczością André, muzyką klubową i elektroniczną.
Po jakimś czasie brat, któremu jestem dozgonnie wdzięczny za to, że od małego wychowywał mnie na muzyce klubowej (pamiętne lata poznańskiego radia RMI FM), pożyczył płytę „Movin’ Melodies” od mojego kuzyna (kolejny zapaleniec ATB, któremu jestem tak samo wdzięczny za ukierunkowanie mnie na taką muzykę). No to było coś! „Killer”, „Don’t Stop”…, zresztą co będę wymieniać. Byłem zauroczony całym albumem.
Wprawdzie potem rożnie bywało u mnie z gatunkami muzyki, bo słuchało się i tego za co mam ochotę sam się dziś ukarać, ale muzyka klubowa zawsze gdzieś towarzyszyła dzięki starszemu braciszkowi.
Tak na dobrą sprawę bakcyla do muzyki ATB na amen złapałem mniej więcej w roku 2004/2005 i mam świadomość tego, że ominęło mnie kilka lat dobrej muzy. Na szczęście był już Internet, więc szybko nadrobiłem zaległości i sukcesywnie pogłębiałem swoje horyzonty w muzyce klubowej. Koncerty, sety, audycje live. Po pewnym czasie szukania info o ATB natknąłem się na stronkę atb-music i forum. Stwierdziłem, że dlaczego by się nie zarejestrować. Wprawdzie najpierw byłem tylko biernym użytkownikiem i czytelnikiem, ale potem zacząłem się udzielać w dyskusjach, poznawać ludzi, dawać coś od siebie. Po prostu zacząłem tym żyć. Bardzo chciałem należeć do fanklubu i jeździć na koncerty, ale jedna przeszkoda była nie do pokonania. Wiek. Byłem za młody na to. Więc czekałem cierpliwie do pełnoletniości i niezależności, ale niestety wtedy właśnie strona i forum przestały funkcjonować. Na szczęście kontakt z zapoznanymi tam ludźmi pozostał i po długiej przerwie można znów zebrać naszą rodzinkę.
Obecnie studia znacznie ograniczają mój wolny czas, który mogę poświęcić na moją pasję, ale marzenia trzeba realizować, więc do zobaczenia na kolejnym evencie!”.

 


 

 

Urszula Karpowicz (Oliwka)

„Moja przygoda z muzyka ATB tak na dobre zaczęła się w 2003 roku. Wcześniej znałam Jego utwory, ale nie przywiązywałam do nich wagi. Przełom nastąpił po albumie „Addicted To Music” i kawałku „I Don’t Wanna Stop”. Album katowałam codziennie – budził mnie i przy nim usypiałam… Później naprawdę niecierpliwe oczekiwanie na „No Silence”.
Zanim trafiłam na atb-music.pl była inna strona, z której pobierałam informacje. Nie pamiętam dokładnego adresu.
Gdy już trafiłam na atb-music.pl, to już się rozkręciło. Do tej pory pamiętam wymianę maili z jednym z fanów z Poznania i Wiśniowej Góry. W pamięci pozostają długie rozmowy przez telefon z nimi.
I nadszedł 2005 rok i album „Seven Years”. Pierwsze co robiłam na lekcji informatyki, to brałam słuchawki od nauczyciela i oglądałam bez końca teledysk „Believe In Me”. Do forum dołączyłam w 2006 roku i nigdy tego nie zapomnę – znajomości do dziś utrzymuję.
Nawet moi znajomi ze studium jak mnie widzieli w słuchawkach mówili – „o Ula znowu słucha ATB :P”.
Rok 2007 – album „Trilogy” i niezapomniany po dziś dzień bardzo często słuchany kawałek – „These Days”. Po zamknięciu strony i forum czułam się jakby umarł kawałek mnie. Oczywiście dalej utrzymywałam kontakty z fanami, lecz czegoś mi brakowało…
Dla mnie muzyka ATB kojarzy się z miłymi chwilami, niezapomnianymi imprezami.
Jesteście dla mnie jak wielka rodzina. Dziękuję!”.

 


 

 

Tomasz Ochyra (Tomson)

„Tego roku a dokładnie 25 lipca minie rok, jak dołączyłem do grona fanów ATB :). Historia samego przystąpienia jest dość krotka, ale myślę ze warta przypomnienia :).
Ale najpierw może kilka słów o tym, jak twórczość André zagościła w moim sercu :). Tak jak zdecydowana większość fanów swoją przygodę z ATB datuję na rok 1999, w którym został wydany album „Movin Melodies”. Do tej pory posiadam go na kasecie, choć już nie mam technicznej możliwości, żeby go odtworzyć :). Pamiętam jak dziś godziny słuchania na „walkmanie” w koło, a każdy dosłownie kawałek to była magia i dreszcze na plecach :). Choć ten pierwszy album jest sentymentalny i dal początek wszystkiemu, to każde następne dzieło André utrwalało miłość do jego muzyki.
Rok 2012 był rokiem niezwykłym. Gdy dowiedziałem się, że ATB zaszczyci swoją obecnością na „Summer House Music 2012″ w Chechło-Nakło, czyli tak blisko mnie jak nigdy to pierwsza myśl – Ja tam muszę być!!!. Gdy już bilecik był kupiony czas w sieci spędzałem czytając o samej imprezie, ponieważ był to mój pierwszy koncert André, na którym miałem być. Jakie było moje zdziwienie, gdy przypadkiem wpadłem na Polski Fanklub: ATB DESTINATION a dokładnie na stronę forum :). Oczywiście postanowiłem natychmiast się zarejestrować i dołączyć do grona fanów. Od tej pory śledziłem uważnie forum i grupę na FB, aby być na bieżąco :).
Nadszedł 25 sierpień 2012 roku – dzień imprezy oraz pierwszego eventu jako nowy fanklubowicz :). Na teren Koncertu wszedłem jako jeden z pierwszych osób i od pierwszych chwil wypatrywałem ludzi w charakterystycznych koszulkach :). Gdy na horyzoncie pojawiła się „oznakowana” grupa ludków, od razu do nich dołączyłem by ich poznać :). Od tej chwili stałem się jednym z nich a sam koncert niezwykłym przeżyciem. Oby więcej takich pozytywnych emocji w tak wspaniałym gronie :D.
Dzięki wielkie ze mogę być wśród Was!.”

 

Dziękujemy Dancefield za zgodę na wykorzystanie zdjęć w serwisie. Prawa autorskie do wykorzystanych zdjęć pozostają w firmie Dancefield. Jakiekolwiek powielanie lub wykorzystanie zdjęć lub tekstów w innych publikacjach elektronicznych lub drukowanie nie jest dozwolone bez wyraźnej zgody wyżej wymienionej firmy.

Realizacja: Seweryn Sildatk