Future Memories to kolejny, czyli już ósmy album studyjny ATB. W Polsce miał on swoją premierę 8 maja 2009 roku. To niewątpliwie kolejna świetna produkcja André, gdzie można usłyszeć tak wiele znanych kawałków jak np. „What About Us” czy „Behind”.  Album składa się z dwóch płyt, na pierwszym krążku panują utwory o bardziej dynamicznym, trance’owym brzmieniu z doskonale dopasowanym wokalem takich artystów jak Jan Löchel, Roberta Carter, Tiff Lacey, Aruna czy Betsie Larkin. Drugi krążek to już bardziej spokojne, w klimacie ambientu utwory. Warto zwrócić uwagę tutaj na kawałek pt. „Missing” nagrany z Tiff Lacey, jest to cover  singla znanego brytyjskiego zespołu Everything But The Girl.


„L.A. Nights” rozpoczyna album oraz zachęca do dalszego słuchania. Stworzony do tego utworu teledysk pokazuje trasę koncertową DJ-a po całym niemal globie gdzie odwiedził m.in. Gwatemalę, Meksyk, Los Angeles, Moskwę, Bukareszt, Sydney czy naszą Łódź. Kolejno słyszymy „What About Us”, który odniósł duży sukces na całym świecie, o czym świadczy nagroda Beatport Music Awards w 2010 roku. Następnie w świat energicznych dźwięków przenoszą nas „Swept Away”, „A New Day” oraz „My Everything”. Jako 6 na krążku jest „Summervibes with 9PM”, który pozwala cofnąć 10 lat wstecz do albumu Movin Melodies. Odświeżona wersja „9PM” ukazuje styl, charakterystyczny dla ATB niezmiennie od dekady. Singiel „Behind” to kolejna produkcja, która odnosi sukces. Kawałek często pojawia się w radiu czy telewizji muzycznej. Dziesiąty z kolei jest „Future Memories”. Tutaj dosłownie tłumacząc ‘Przyszłe wspomnienia’ dają nam chwilę odprężenia z nutką melancholii, co delikatnie również przejawia się w kolejnych utworach: „Still Here” oraz „My Saving Grace”. Jak można się domyślać w „Terra 260273” tytuł nawiązuje do daty urodzenia artysty.

Teraz warto wyłapać kilka perełek z drugiego krążka. Po subtelnych dźwiękach pierwszego kawałka, przenosimy się do wcześniej wspomnianego „Missing”. Dalej odprężenie daje nam „Horizon” oraz „Voices”. Następnie natrafiamy na ambientową wersję „Behind”, gdzie delikatne dźwięki oraz wokal koją duszę. Przez kolejne minuty pojawiają się dźwięki klawiszy oraz gitary, które zdecydowanie pozwalają się zrelaksować i odrywają od rzeczywistości.

Podsumowując, André po raz kolejny udowadnia swój talent w albumie Future Memories. Jak zawsze przeplata w sobie głębokie brzmienie i świetny wokal, pozwalając tym samym poczuć geniusz każdego kawałka i przenieść się w inny wymiar.

autor: Magdalena Piszczek




Future Memories – oda do emocji

Każdy z nas ma swoje miejsce na Ziemi, w którym czuje, że jest u siebie. A przynajmniej dąży, by je odnaleźć. Takie miejsce sprawia, że o najdotkliwszych troskach można wspomnieć, przeżyć raz jeszcze, rozegrać w swych myślach i spróbować zapomnieć.

Słodko-gorzki smak przemienić z czasem we wspomnienie, które z dystansu, lekkie niczym puch na wietrze, niezakłócenie razi swą nostalgią. Dominować zaczyna radość, ale… ta mikstura jest płonna. To dopiero początek nowej drogi.

Co dalej? Co stanie się z nami, z naszymi marzeniami, wyobrażeniami, skoro teraz życie przyszło mi dzielić sam na sam z pustką? Protest, bunt, krzyk… Powtarzane co i rusz… Muszą być… Niech przeminą, zamieniając się w nicość. Prędzej radosnym wspomnieniem, niż nawoływaniem, chcę je przywoływać. I pozostać z uśmiechem i nutą radości, bo wiele sił mi potrzeba, by wytrwać…

Sił, by osiągnąć absolut i zwinnie odnajdywać się w słodko-gorzkiej miksturze, która trawić będzie mój umysł; by czekać na kolejny sen, szansę na spełnienie; by wreszcie zamienić stagnację w pogoń za szczęściem i zgubić z pola widzenia cierpienie; by zatracić się choć na chwilę w nadziei na lepsze jutro. Choć w głębi duszy ogromny ból, czuję, że szczęście ukradkiem przedziera się. I niech to uczucie trwa i nadaje rytm, choćby przez parę minut! Będzie mi potrzebne tak bardzo, by wytrwać..

By wytrwać we wspomnieniach, które z natury rzeczy, złe być nie mogą. Przywołują pozytywne emocje, prawdziwe, choć nieprawdziwe, bo już nieistniejące. Kolejny dzień – dziś – jak jeszcze nie tak dawno, choć ten sam, teraz jakże inny. Kiedyś tam byłem, teraz chcę tam mimowolnie znów być… Słabość… Wspomnienia są jeszcze zbyt silne… Nie potrafię wydostać się z zaklętego kręgu fałszywych emocji i uczuć, na które nie zasługujesz…

Nazywam Cię miłością mego życia, lecz cóż to za miłość, która zdradza, która nie daje poczucia bezpieczeństwa, pewności, stabilności. Bo gdzie niby teraz jesteś, gdy mimo bólu twierdzę z przekłamanym uśmiechem na ustach, że jesteś dla mnie wszystkim? Jakim prawem manipulujesz mymi zmysłami i krzywdzisz innych, którzy naprawdę warci są tych słów, a nigdy ich nie usłyszeli? Nie ma cię i niech nigdy już nie będzie. Niech to będzie pożegnanie. Oby nasze drogi nie spotkały się w żadnym wymiarze. Byłaś dla mnie wszystkim, moje myśli były całą tobą, kreowały jedyną słuszną rzeczywistość… Dziękuję ci za wszystko, czego doświadczyłem i… Żegnaj.

Rozpoczynam swą drogę ku przyszłości i życzę sobie, by dominowała pewność działania, stabilność. Niechętnie, lecz stanowczo, trzymam się swych postanowień, z dala od ciebie. Jestem gotów, by cierpieć w imię nowej przyszłości.

Nie przeszkadzaj mi w tym, pozwól zanurzyć się w trans własnych myśli, energii, odciąć od wszystkiego, odpłynąć, unieść niczym ptak i zdystansować się. Po prostu pozwól jeszcze chwilę…

Każdy kolejny dzień przynosi mi nadzieję, ale ty wciąż w niej jesteś. Mimo, iż dawno już o mnie zapomniałaś, nie pozwalasz zapomnieć o sobie i po raz nie wiem już który obnażasz mą słabość..

Projekcja… Niczym kawałki puzzli.. Jeden do drugiego, jeszcze wczoraj w proszku, dziś znów niebezpiecznie tworzą jedną całość, za którą tak naprawdę tęsknię. I wspominam każdą chwilę, która dodawała mi sił, bez pamięci o zapierających dech w piersiach, jak i odbierających dech w piersiach, chwilach. Bo to wspomnienie jest spokojne. Radosne, ale spokojne i w swej prostocie neutralne. To takie katharsis dla mej duszy, być może to jej ostatnie westchnienie z twoim udziałem. Taką właśnie mam nadzieję, bądź tego pewna… Dziś nauczyłem się nostalgię przemieniać w promyk nadziei. Już bez ciebie. Nareszcie bez ciebie.

Sprawiłaś, że nie wyobrażałem sobie życia bez ciebie. Nie zapomnę tego uczucia nigdy. Tak naprawdę, to ja nieustannie jestem przy tobie. Stałem się i zawsze będę częścią ciebie. Z dnia na dzień zatapiasz się we mgle moich wspomnień… Me uczucie jest kruche, niczym poranna rosa.

I nie pozostawia już złudzeń. Ono jest daleko, dla ciebie nieosiągalne. Znalazło nowy dom, który wskrzesił me serce, nadał życiu sens, przywrócił na twarzy radość, sprawił, że znów poczułem się niczym dziecko w dniu narodzin – tak bezbronne, a zarazem bezpieczne; które w chwili, gdy zaczyna swą przygodę, nie wie, co czeka na jego drodze, ale z nadzieją rusza naprzeciw życiu; którego wzrok wyraża pragnienie poznania, trwania, dążenia, akceptacji i walki;

Oddając hołd miłości mego życia – tobie, powtarzając niczym mantrę, że zawsze będę przy tobie – nie kłamię. Będę. Nie takiej obecności jednak oczekiwaliśmy od siebie nawzajem. Niech to będzie przestrogą dla szczęścia, które właśnie kiełkuje na nowo, i które pragnę pielęgnować. Mimo dobrej woli, nazywam cię niegodną wzbudzania uczuć najwyższych i emocji. Żegnaj po raz ostatni.

autor: Jarek

Dziękujemy Dancefield za zgodę na wykorzystanie zdjęć w serwisie. Prawa autorskie do wykorzystanych zdjęć pozostają w firmie Dancefield. Jakiekolwiek powielanie lub wykorzystanie zdjęć lub tekstów w innych publikacjach elektronicznych lub drukowanie nie jest dozwolone bez wyraźnej zgody wyżej wymienionej firmy.

Realizacja: Seweryn Sildatk